poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Chill out

27 sierpnia, nasz 11 dzień pobytu na Florydzie, spędziliśmy bardzo leniwie. Wszyscy wyspaliśmy się, po czym wolno zebraliśmy się na śniadanie - pyszne naleśniki zrobione przez babcię. Do wyboru z: dżemem, serkiem albo nutellą.
Później wszyscy poszliśmy się opalać i pływać w basenie, co robiliśmy przez kilka dobrych godzin. Wreszcie poczuliśmy prawdziwy smak wakacji i dzięki temu bardzo ładnie się opaliliśmy. Ola wygląda jak pomidor.
Chwilkę po południu mieliśmy w planach iść do sklepu, aby upolować produkty na obiad, jednak półgodzinna ulewa trochę opóźniła nasze wyjście. Kiedy tylko niebo się rozchmurzyło, wygłodniali popędziliśmy do supermarketu. Na obiad zrobiliśmy ryż z warzywami i piersi z kurczaka (Basia na szczęście znalazła w sklepie vege-nuggetsy). Po obiedzie krzątaliśmy się po domu, siedzieliśmy na facebooku i na skype. Po kolejnej krótkiej ulewie Kasia i babcia pojechały rowerami do sklepu, ponieważ babcia myślała, że jest on na drugim końcu miasta (okazało się, że 400 m). Wieczorem znowu szybki basen, do kąpieli i spać. :)

Dziś lekko monotematyczne zdjęcia: https://plus.google.com/photos/108308702412711774778/albums/5916610556040414289?banner=pwa&partnerid=gplp0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz