Czy te zakupy się kiedyś skończą? Najgorsze w nich jest to,
że w kółko jeździmy do tych samych sklepów (najczęściej do wymienionego w
tytule ROSSa). Dzisiaj od rana znów czekał na nas shoppingowy maraton z ciocią
Anią. Najpierw razem chodziliśmy po galerii, gdzie zjedliśmy również pyszne
tortille, a potem ciocia zostawiła nas w TJ-Maxxie i kolejnym Rossie. Szybko
obskoczyliśmy oba sklepy, po czym czekaliśmy w południowym, prażącym słońcu, aż
ciocia skończy załatwiać sprawy w banku i po nas przyjedzie. Okrutnie zmęczeni
wsiedliśmy do klimatyzowanego samochodu, z chęcią powrotu do domu. Po drodze
czekała nas (a szczególnie Bartka) niespodzianka. Odwiedziliśmy salon z
łódkami, skuterami, kładami i duuuużą ilością motorów. O 17 wróciliśmy do domu
i od razu rzuciliśmy się do basenu, aby złapać ostatnie promienie słońca. Później
wyprawa dla chętnych do sklepu, jeszcze raz kąpiel w basenie, już przy
gwiazdach i sztucznym oświetleniu (połączona z wodnym joggingiem i aerobikiem)
i wieczorna toaleta.
Pozdrawiamy wszystkich i bardzo żałujemy, że nie dałyśmy
rady obejrzeć dzisiejszego meczu.
Kilka średnio ciekawych foteczek: https://plus.google.com/photos/108308702412711774778/albums/5915133100612494689?banner=pwa
P.S. Mamo, tu Basia, przeczytaj e-maila :)
Kilka średnio ciekawych foteczek: https://plus.google.com/photos/108308702412711774778/albums/5915133100612494689?banner=pwa
P.S. Mamo, tu Basia, przeczytaj e-maila :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz