sobota, 17 sierpnia 2013

Ocean kontra basen

Dzisiejszy dzień był momentami super, a momentami męczący.
Rano przyjechała po nas ciocia Ania, z którą pojechaliśmy na pierwszy dzień szkoły Dominika. Middle School jest zupełnie taka jak w filmach; ławki połączone są z krzesłami, a na korytarzach znajdują się krany do picia wody. Później zawiezieni zostaliśmy do galerii, w której mieliśmy spędzić kilka godzin, a w tym czasie ciocia pojechała do pracy. I to była najgorsza część dnia. Sklepy okazały się całkowicie nie takie, o jakie nam chodziło. Ubrania w nich były brzydkie, drogie i niemarkowe. W ciągu godziny obeszliśmy wszystkie, a potem tułaliśmy się między subwayem, lodziarnią i zacienionymi tarasami galerii. Kiedy w końcu ciocia po nas przyjechała i odwiozła do domu, od razu skoczyliśmy do basenu. Potem przerwa na zakupy w pobliskim sklepie i wspólne przygotowanie spaghetti. Po obiedzie przeszliśmy się na plażę, do której droga była baaaardzo długa i męcząca. Ocean wygląda prawie jak nasz Bałtyk, jest tylko trochę czystszy, cieplejszy i dookoła rosną palmy. Po powrocie znowu skoczyliśmy do basenu, w którym kąpaliśmy się, tym razem przy świetle księżyca. Teraz już umyci, siedzimy w piżamkach i szykujemy się do spania. Pozdrawiamy wszystkich i podsyłamy nowe zdjęcia :)
https://plus.google.com/photos/108308702412711774778/albums?banner=pwa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz